niedziela, 17 października 2010

gdzie?

Wiecie, jakie to niesamowite uczucie jechać gdzieś, prosto przed siebie i nie mieć kompletnie pojęcia, gdzie się jedzie?
Ja mam. Kolejny weekend – sobota 8: 00 a ja przekraczam właśnie bramy Poznania, gdzie jadę? Sama nie wiem, wie to jedynie kierowca bordowego volvo. Wiem jedynie, że wyjechaliśmy na północ i niestety pada – praktycznie leje, żadne z nas nie wzięło nic przeciw deszczowego, jedynie dobry humor, uśmiech na twarzy, nie wiem, co siedzi w głowie mojego partnera, bo w wielkim skupieniu prowadzi samochód, aby dowieźć mnie w to magiczne miejsce całą i zdrową. Natomiast w mojej głowie, krąży 150 tysięcy różnych myśli. Chociażby taka gdzie jadę, albo ile kilometrów, albo czy mimo tego, że jesteśmy dopiero w Obornikach powiedzieć, że chce mi się siusiu po porannej kawie. Tak naprawdę, mimo tego, iż staram się bardzo twardo stąpać po ziemi kocham tą magię. Magię każdej chwili, bo to tylko od nas zależy jakie jest nasze życie, czy chwile, dni, wieczory maja szanse na zawsze zaistnieć w naszej pamięci.
Nie pamiętam już, który to Pan dr z mojej uczelni powiedział, że my wszystko pamiętamy, tylko po prostu pewnych faktów nie możemy sobie przypomnieć – tak jest, każdy z nas pamięta, każdą chwilę z życia, tylko w danej chwili nie jesteśmy w stanie sobie tego przypomnieć.
A dodając do tych chwil szczyptę magii, możemy otrzymać coś trwałego, co na zawsze zagości w naszej pamięci. I mimo tego, że czasy się zmieniają, a chwile przemijają, kochankowie znikają, a kobiety narzekają i bardzo często nie chcemy pamiętać ani minuty z tego, co kiedyś było tak cudowne. To chociażby, dlatego, że było cudowne i przypominając sobie Te chwile, zagości uśmiech na naszych twarzach, często taki wewnętrzny, aby tylko nie dać się rozszyfrować, że kiedyś było miło.
….
Wróciłam, opowiedzieć wam jak było? Użyję jednego słowa, które odzwierciedli wszystkie uczucia, które we mnie buzują – MAGICZNIE, dziwicie się? Nie ma czym. Dotarliśmy nad morze, wypogodziło się. Jest zimno i wietrznie – można by powiedzieć, że nawet mroźno, ale pięknie, od 100 tysięcy lat, nie doświadczałam takiego uczucia… to coś niesamowitego i życzę sobie każdego dnia doświadczać tego. Uśmiechu mimowolnie rysującego się na mojej twarzy.
I mimo takiego pięknego weekendu, nikt nie wie, tylko my sami ile frajdy i radości sprawił nam sam powrót. Jesień jest piękna, gdy niebo jest błękitne, a słońce grzeje przez szybę, drzewa są kolorowe, a widoki jak ze snu. Nie chcę się z niego budzić… heh, to nie był sen, to wszystko prawda.. tylko, że jutro o 7 mam już biec na bieżni – do mojego „nigdzie”, które jest tylko w mojej głowie, przez tą godzinę kilka razy w tygodniu, ale o tym następnym razem…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz