Czy doznaliście już kiedyś takiego uczucia, które bynajmniej nie ma nic wspólnego z przyjemnością. Niestety.
Dzieje się to tylko wtedy, kiedy jesteś pewny(a), że twardo stoisz na ziemi, gdzie nic, co ludzkie nie jest ci obce, gdzie każdy ma swoje zdanie i tak naprawdę, nie ma rzeczy, które mogłyby nas jeszcze zaskoczyć, a tu nagle- no właśnie wielkie BUM, zaskoczenie, co się dzieje. I tu bardzo bym chciała, aby każdy z was wyobraził sobie tą sytuację, gdy osoba stojąca na ziemi z podniesioną głową ku niebu, z wielkim uśmiechem na ustach, szczerością w oczach i radością spowodowaną spokojem i pewnością tego dokąd ta osoba dąży, każdy z was widzi? To nie jest trudne. I teraz wyobraźmy sobie kata, tzn. ręce, nikogo konkretnego – losu, z drewnianą, albo metalową pałką w dłoniach, która podcina tej osobie od tyłu kolana. Nasz bohater nie ma przecież żadnych szans, został, bowiem zaatakowany od tyłu, niczego się nie spodziewając po prostu upada na kolana z wielkim przerażeniem w oczach, że znowu spada. Bo przecież, co dopiero podniósł głowę ku słońcu. Nagle rozpacz, płacz, wzrok skierowany w ziemię, na sam dół. Dlaczego, kto jest temu winny, – co się tak naprawdę stało, dlaczego to tak boli? Dlaczego, gdy coś w życiu wreszcie zaczyna nam się układać to coś innego rujnuje nam się w oczach? I niestety powoduje to taki ból, takie uderzenie niepewności, strachu, rozpaczy – czy tym razem sobie poradzimy?
Ktoś, kogo znam powiedziałby, że tak „bywa”, takie jest po prostu, życie, a życie to ból i należy się do tego przyzwyczaić i nauczyć z nim żyć, kto z nas jest na to odporny? Kto z nas tak naprawdę, wie, że nasze życie w niczym już nas nie zaskoczy, albo nieważne, co się stanie to i tak nas to będzie mało obchodziło? A kto z nas po upadku nawet nie otrzepie kolan, pójdzie dalej? A czy można nauczyć się takiej odporności? Tak nauczmy się, bądźmy bezwzględni i nieugięci. Sadzę, że tylko osoby, których życie doświadcza cały czas, lepiej, tzn. łatwiej przechodzą takie trudności, a reszta, której nic nie rusza – nie ma serca!
Upadki są normalne i należy się z nich podnosić, inaczej spadniemy na samo dno, a dno pochłonie nas bez reszty.
16: 30 pociąg znowu przyjechał opóźniony w dodatku nie ma w nim prądu, mam jeszcze jakieś 1,5 h pracy, jeśli dobrze pójdzie oczywiście. Dlatego wyłączyłam muzykę za dużo baterii pochłania, może będę mogła jeszcze chwilę pisać. 23 w Poznaniu, będzie ciemno i zimno, ale za każdym razem, gdy wracam w sercu robi mi się ciepło, uśmiech sam rysuje się na mojej twarzy. Poznań to miasto, w którym mogę oddychać – powoduje takie poczucie wolności, a złe myśli nie zakłócają pozytywnej energii. Za każdym razem, gdy wracam doceniam ta oazę spokoju, nic więcej mnie nie musi obchodzić. Widzę mistykę tego miejsca – tak wiedzieliście o tym, że wielkie miasto, pełne spalin, gwaru i próżności ma swoją mistyczną odsłonę. Ma, ale powiem, że nie każdy z was to dostrzeże, sądzę, że łatwiej by było tym, którzy to miejsce utracili. Ja utraciłam, na 4 lata mojego życia, ważne lata i każdego dnia płakałam, i przypominałam sobie słowa, że „nigdy się stąd nie wyprowadzę”, nigdy cię nie opuszczę!
Kochajcie siebie, kochajcie swoich bliskich, chłopaków i dziewczyny, kochajcie swoje miasta i swoje wsie i nigdy o tym nie zapominajcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz