sobota, 9 października 2010

Symbolika dat

Przywiązywaliście kiedyś wagę do dat? Na przykład urodzin, imienin, rocznic, miesięcznic, dat, które dla każdego często oznaczają coś innego. Przecież, każdy dzień jest rocznicą, miesięcznicą jest czyimś świętem, oznacza coś ważnego.
21 października to moja magiczna data minie wtedy dokładnie 2 miesiące, od kiedy rozpoczęłam nowy etap w życiu. Pewnie nigdy bym sama nie zwróciła uwagi na datę, że to dziś wróciłam, i że należy tą datę zapamiętać. Tym bardziej, że stało się to tylko przez nieszczęśliwe zrządzenie losu, które popsuło mi samochód i nie udało mi się dotrzeć do Poznania w wyznaczonym terminie 20 sierpnia. Może to i lepiej. Pewnie, że lepiej. Każda data jest dobra na to, aby coś zakończyć, albo coś rozpocząć. I tylko my znamy ich symbolikę. Dlatego świętujmy każdego dnia.
Świętujmy nowy słoneczny poranek, każdą księżycową nieprzespaną noc w poszukiwaniu spadających gwiazd, świętujmy każdą chwilę, która wyzwala nas z naszych słabości, i każdą, która do nich dopuszcza. Każdy uśmiech na twarzy najbliższych, każde słowo: kocham, każdą myśl…
Świętujmy również to, co nie jest przyjemne, każdego dnia ludzie umierają – pamiętajmy o nich, pamiętajmy, że odchodzą do lepszego świata, że już nie muszą się męczyć i borykać z szarą codziennością. Codziennie ludzie się rozwodzą – domyślam się jedynie, że musi to bardzo przykre, ale nie robią tego, aby było im źle, tylko, aby mogli być wreszcie szczęśliwi, – więc świętujmy wolność i głowa do góry. Świętujmy błędy i porażki, mocne i przykre słowa, kłótnie i płacz, bo po każdej burzy przychodzi spokój, i po każdej nocy przychodzi dzień.
Kolejna godzina w pociągu tym razem z kawą… taką do picia, niech sobie kumpel Kawa nie myśli…, bo on i tak czasem sobie za dużo wyobraża – czarodziej. Kawa już stoi godzinę, popijam łyk po łyku, bo przecież mam ręce zajęte stukaniem i pukaniem w klawiaturę, ale dopiero teraz poczułam, że to nie kawa z mlekiem, o jaką prosiłam tylko ze śmietaną – niby lepiej, ale gdy kawa zrobiła się już całkiem zimna czuć, jaka jest ohydnie tłusta. Może rzeczywiście kawa powinna być czarna, może wtedy mimo tego, że jest zimna smakowałaby mi – szczerze mówiąc wątpię.
Jeszcze jakieś 40 minut jazdy i będę na miejscu – weekend, z Bienią – heh to jak weekend z każdą Babą ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu) Babski weekend i dziś też będziemy świętować, – co? Nic konkretnego tak po prostu, prosto z mostu, że kolejny weekend spędzamy razem,  Bo baby tak muszą od czasu do czasu inaczej przestają być babami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz