czwartek, 10 lutego 2011

badziewie

"badziewie", to specjalne określenie na soczewki kontaktowe, to bardzo filmowe określenie, które pojawiło się w jednym z polskich filmów, bardzo utkwiło mi w pamięci i kiedy wczoraj po raz pierwszy założyłam soczewki czułam się jak właśnie z takim badziewiem w oku. Nie umiałam sobie z tym poradzić, może to przez dręczącą mnie lekką temperaturę, ogólne rozdrażnienie, albo przeziębienie. Wszystkie te czynniki sprawiły, że sama dla siebie wydawałam się być niemiła. Pani, która próbowała mi je "wsadzić" udało się, ale sama miałam wyobrażenie aby pogryźć ją za to co zorbiła. Widziałam już dobrze wsyztsko okej, ale nagle myślałam, że zacznę krzyczeć: "i co teraz jak ja to zdejmę, uwolnijcie mnie od tego, weźcie to..." Dziś rano po 30 minutach dręczenia się ze sobą, a wcześniejszym podjęciem decyzji "wsadzę to", udało mi się pokonać samą siebie i mam to badziewie w oku... i wszystko widzę.
Jednak przeraża mnie perspektywa, że wieczorem znowu muszę to wyjąć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz