wtorek, 8 lutego 2011

BOMBEL; BĄBEL

Wczoraj napisałam o mojej wizycie niespodziance, w której uczestniczył Bombel - Bąbel - pies naszych znajomych. Gdy wróciłam do mieszkania, zwrócono mi uwagę, że przecież Bąbel, to nie Bombel, ale właśnie Bąbel. Nazwa pochodząca od bąbelków, bąbli itp. Niestety mi każdego rodzaju bąble kojarzą się jedynie z bąblami na stopach po ubraniu po raz pierwszy nowych butów. Dlatego dla mnie bardziej pieszczotliwe określenie to Bombel, nazwa, która pochodzi od bomby, od czegoś, małego i niepozornego, ale jednocześnie z wielką siłą. Tak właśnie nazywam moje autko, i tak wolę wymawiać imię Bąbla - chociaż to nie jest mój pies i nie mam prawa mu zmieniać imienia. Zresztą Bąbel reaguje nie tylko na swoje imię oraz to wymawiane przez "om", ale również na Lotos... hehehe a o tym kilka razy przekonaliśmy się wczoraj.
Wracając do moich wszystkich wczorajszych schiz, rozterek i niedowierzań związanych z tym czy tą noc spędzę sama, czy jednak będzie ktoś obok... zakończyłam tym, że po powrocie do mieszkania w środku paliło się światło i ktoś na mnie czekał.To nie schizy, to nie wyobrażenie, ani sen na jawie – to rzeczywistość. Ciekawym doświadczeniem było jak ktoś w nocy lizał mnie po dłoni albo stopie... zaskakujące, nigdy bym się nie spodziewała, widać Bąomblowi się nudziło:) a ja chyba byłam na tyle zmęczona, że nie miałam siły mu tego odmówić :) Niestety dziś jest już dziś, trzeba wstać, iść do pracy, a wieczorem ... będzie wieczór.
Ten post nie ma dużego znaczenia w mojej egzystencji, jednak ma na celu sprostowanie bąbelkowo bombowych rozterek.

1 komentarz:

  1. ej, spoko.Mam kolegę na ,którego mówię bąbel, bombel i nie wiem jak jest poprawnie ;)

    OdpowiedzUsuń