czwartek, 9 czerwca 2011

Plany...

Dziś już nie wytrzymuję z samą sobą. A raczej z moimi planami. Jak wiadomo jestem osobą, która wszystko planuje.
Dziś rano zostałam zapytana o plan na weekend, co do godziny mogłam od razu przekazać informacje gdzie się znajdę i co wtedy będę robić - niestety jestem też osobą, która swoich planów zmienić nie lubi. Planując, praktycznie w 99% powinnam mieć świadomość, że coś się wydarzy i będę musiała moje plany zmienić.
Jednak z kolejnej strony, nie planuje się przecież niczego, mając z góry założoną zmianę tych planów - ohhh ale to zakręcone.
Ja w każdym razie mam dość, dowiadywania się na ostatnią chwilę, że moje plany się zmieniły, wiem, że nie jest to zależne ode mnie, ani nawet od osób, z którymi plany są po części związane, ale od zjawisk... hmm niech tak ładnie nazwę nadprzyrodzonych. W każdym razie nie mam już najmniejszych sił, aby planować i zmieniać plany. Od stycznia zaplanowałam każdy weekend, wyjazdy, przejazdy i pakowanie walizek, aż do ostatniego weekendu czerwca. Ze łzami w oczach czekam na wakacje, aż wreszcie będę mogła tu zostać nie mając w planach NIC, realizując spontany, które kiedyś tak bardzo lubiłam i łudząc się, że nie zestarzeję się aż tak bardzo kiedy przyjdzie koniec czerwca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz