Ostatnio pisałam o moich planach, natomiast teraz powinnam napisać o postanowieniach noworocznych. Chyba tak to mogę ująć. Wczoraj minęło 25 lat, w tym czasie strasznie dużo rzeczy się wydarzyło i chyba nawet dużo zrobiłam dla samej siebie. Natomiast to co muszę zrobić przez kolejne 25 lat ojj to już chyba wyższa szkoła jazdy.
Urodziny, jakoś nie lubię, albo nigdy nie mam pomysłu jak je obchodzić. Zresztą to nie jest istotne, istotne jest to, że muszę zadbać troszeczkę o moje pokręcone życie. Wrócić tam, gdzie jest moje miejsce, tak na zawsze, zbudować dom, rodzinę i normalne relacje z bliskimi. Nie mogę żyć na takim wygnaniu tutaj.
Czuję jednak, że tęsknię, że nie czuję się tu na tyle dobrze, aby tutaj zostać. Czegoś mi brakuje, moje ciało nie jest w pełni sobą, nie jest w całości, czuję się jakbym była rozrzucona po całym kraju i niestety nie umiem się pozbierać. Ogromnie potrzebuję wsparcia, motywacji i przeświadczenia, że naprawdę chcę to życie zmienić. A następnie zacząć działać.
Tak jak w tym polskim filmie, ostatnio nawet mój tata mi o tym przypomniał: "zastanów się co tak najbardziej chciałbyś robić, a potem zacznij to robić". Ja wiem doskonale co to jest, ale boję się strasznie podjąć te decyzje.
Wczoraj podczas krótkiej rozmowy na FB, kolega, którego nie widziałam od czasu zakończenia liceum, napisał mi, że niektórzy po prostu tak mają, że nie potrafią usiedzieć na miejscu. Ja też nie potrafię, ale bardzo bym chciała się tej sztuki nauczyć. Chciałabym umieć siedzieć na tyłku tam, gdzie jest moje miejsce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz