wtorek, 27 września 2011

GPS

Kiedy pomyślę o GPS (chyba, każdy z was wie co to takiego jest) nie mam wcale przed oczami tej małej maszynki do pokazywania drogi, ale wąski korytarz na 6 piętrze hotelu gdzieś na południu Turcji.
Cały czas mam przed oczami, sama nie wiem co... chorobę, która pokazała mi, że w życiu można znaleźć czas na leżenie w łóżku chorobę i nic sie nie zawali, a może nawet na to by ktos przyniósł arbuza, pogłaskał po głowie i dbał o to, aby było lepiej. To jest cudowne, że można połozyć się na łóżku i nie dbac i nic, bo to ktoś zadba o ciebie.
Wracając do tematu głównego słynnego GPS-a, każdy z nas jestem o tym przekonana ma wewnętrznego GPS-a, który doprowadzi do celu. W ciemną noc po pijaku, zaprowadzi do domu, a z gorączką prosto do łóżka. To jest coś takiego, co mimo wyczerpania da wystarczająco siły aby osiągnąć cel. Nie jest istotne jakie to cel i ile sił ma człowiek - to akurat tyle ile potrzeba i ani grama więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz