Zastanawiam się ile kosztuje nasze życie, nikt z nas nie chce być biedny, a bogactwo - czy daje coś więcej niż tylko pieniądze? Kiedyś oglądając pewien film usłyszałam słowa: "jeśli twoje życie prywatne jest w ruinie oznacza to, że zasługujesz na awans".
nie... nikt nie chce mnie awansować, może dlatego właśnie, że bardzo zależy mi na tym aby moje życie prywatne było z dnia na dzień mocniejsze i piękniejsze.
Jednak, gdy myślę, o różnych stanowiskach pracy, o ludziach, którzy mnie otaczają - moich Włochach, który zarabiają kupe siana, ale rodzinę widują raz na 3-4 miesiące, są sami, często albo rozwiedzeni, albo bez dzieci i partnera, to zastnawiam się na ile to ma sens. Ile nasze zycie prywatne jest warte - ile ono kosztuje, częste wyjazdy, albo życie przez 30 lat na emigracji. Przechodzą na emeryture i jedyne co maja to pełne konta w banku. Ile kosztuje praca w korporacji, ile życia prywatnego musimy oddać aby coś mieć, aby dorobić sie pustego domu z kominkiem. Po co, czy nie lepiej po prostu spakować walizki, stanąć w progu i żyć...?
O niczym innym nie marzę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz