Piątek był cudowny, słoneczny i piękny, taki... dający siłę.
Zgodnie ze wszystkimi planami jakie miałam znalazłam się w pociągu do Poznania i nawet ta cała podróż nie była zła, jak tylko zobaczyłam tablicę na stacji "Poznań Wola" poczułam to....to.... dziwne "coś", "coś" czego opisać nie mogę takimi zwykłymi słowami, a inne nie docierają do mojej głowy. W każdym razie, gdy wyszłam na dworcu głównym z pociągu. Poczułam się wśród tych wszystkich ludzi jakbym, była jedna jedyna. Jakbym to tylko ja czuła... to co w tamtym momencie poczułam - taki mix radości, lekkiego podniecenia, a jednocześnie spokoju i pewności. To jest jedyne miejsce na ziemi gdzie mogę żyć, zrobię wszystko aby tu wrócić. Ale jeszcze nie teraz. Bo bardzo podoba mi się to uczucie i chciałabym je czuć dość często, no tak plany dotyczące przyjazdów do Poznania są już ustalone na kilka miesięcy... Zastanawiam się tylko co dalej, czy ta magia nie zniknie. Bo jeśli w październiku rozpocznę studia i będą to studia w Poznaniu, nie chcę aby każda podróż była tylko pod gwiazdą - nauka, szkoła, egzaminy. Bardzo łatwo zniszczyć wyobrażenie o swojej Ziemi Obiecanej zatruwając ten wizerunek, stresem, pośpiechem i ciągłym zamartwianiem się o coś.
Natomiast teraz siedzę w biurze i słucham śpiewu ptaków, mimo wietrznej i jesiennej pogody jaka zawitała do Świnoujścia dzisiejszego poranka.
Bardzo miło wspominam wczorajszy dzień, walka ze słabościami jest całkiem fajna i daje uczucie "banana na ryju", natomiast długa wieczorna rozmowa, oraz sama myśl o maratonach i trasach pomogła mi zasnąć, praktycznie zanim udało mi się dobrze wejść do łóżka...
i kolejny juz raz widzę wielki bałagan w całej tej wypowiedzi, taki misz masz, kilka wątków jednocześnie, ale nic wiecej nie mogę wam powiedzieć, bo jest mi po prostu fajnie.
Na koniec jeszcze ogromne gratulacje, dla wszystkich, którzy męczyli się podczas Poznańskiego biegu w ostatnią niedzielę, a szczególnie TOBIE, bo mimo takiego wysiłku, który rysował się na Twojej twarzy dostrzegłam też uśmiech i radość. Egoistycznie śmiem myśleć, że troszkę się do tego uśmiechu przyczyniłam, wspierając Cię myślami na dwukołowym rydwanie. Dlatego ten uśmiech ukradnę, zabiorę tylko dla siebie, niech będzie tylko mój, będę wierzyć, że gdyby mnie tam nie było, nie byłoby też tej Twojej radości:)
(wiem, najgorzej jest, jak coś się komuś wydaje - ale co z tego):)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz