poniedziałek, 21 marca 2011

szczęście - czyli mój własny ogródek

Niestety nie mam własnego ogródka, ani nie zakupiłam w ostatnim czasie działki, a mój wybetonowany "taras" przed mieszkaniem nie spełnia takiej funkcji. Ogródek to taka przestrzeń życiowa, moja własna.
Wczoraj wieczorem znowu zostałam sama i.... bardzo się z tego powodu ucieszyłam. Bo z jednej strony fantastycznie jest być z kimś kto wchodzi z brudnymi butami w twoje życie, dokłada swoje trzy grosze, tłukąc szklanki i wywracając wszystko do góry nogami zmienia to życie na lepsze. Natomiast z drugiej strony cudownie jest zachować wspomnienia dla siebie, zawinąć się w kołdrę, poczytać książkę i poczuć tą kojąca ciszę... Błagam nie myślcie sobie, że życie z kimś już mi się znudziło - bo wcale tak nie jest. Wszyscy zawsze mi mówili, że powinnam robić coś dla siebie, coś co będzie tylko moje i to może być wszystko...hobby, przyjaciele, książka, głupia krzyżówka Jolki, albo sudoki, a ja potrzebuje czasem trochę samotności i życia swoim życiem, nie wiem czy w tej chwili to jest takie dobre, bo odzwyczajam się w tym momencie od współżycia z najbliższymi, z dzielenia się z nimi wszystkim tym co mam.
I dlatego boję się takiego życia. Teraz czuję się naprawdę szczęśliwa, w ciągu tygodnia jestem sama z moim życiem i moimi przyzwyczajeniami, natomiast w weekndy jestem córką, siostra, ukochaną, studentką.... wariatką, która musi chyba coś ze sobą zrobić, bo dalsze życie w takim szczęściu z tyloma rolami może nie wyjść mi wcale na dobre.
Bo najgorsze to przyzwyczajenia, już nie płaczę wieczorami, że jestem sama, podoba mi się to, bo samotność mi nie doskwiera, ale ...cieszę się z każdym nadchodzącym weekendem na spotkanie, odliczam, każdą minutę, czekam na niespodzianki i ten.... zapach....

Dziś mamy wspaniały dzień, jest pięknie i uroczo, słońce świeci, chciałabym już schować zimowy płaszcz, ubrać okulary przeciwsłoneczne i planować wakacje, mimo tego wysiłku, który jeszcze w ciągu paru miesięcy mnie czeka czuję się silna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz